Dobrze przewidziałam brak sleepów, pomyliłam sie tylko przy ocenie naszego szczęścia... cóż, bywa ;]
Dobrze przewidziałam też pojawienie sie kogoś na konwencie, choć to akurat nie było niczym zaskakującym, prawda? ;]
Powinnam zostać wróżką XD
Dzień zaczął sie dla mnie jak to zwykle bywa, o 4.30. O 6.00 miała sie pojawić u mnie Marta, lecz zaspała. Pojawiła sie półgodziny póżniej wraz z chłopakiem, który zawiózł nas na miejsce. Pod Solwayem byliśmy już o 7 rano!! O_o'
Aby nie marznąć na zwenątrz, poszlismy na zakupy ^^
Po powrocie wyciągneliśmy nasze bety z bagażnika i popełzliśmy pod budyneczek ;3
o 10 zaczeło sie wpuszczanie do srodka ^^ Szło całkiem sprawnie, mimo iż czekający konwentowicze jak zwykle żartowali sobie z instrukcji ochrony ^^" Weszłam po niedługim czasie i wtedy okazało sie ze nie ma sleepów O_o' Powędrowaliśmy więc na górę i rozwalilismy sie pod orgroomem, tuż obok konsolówek <3
Potem zaczeło sie kończenie cosplayu, przebieranie sie w konwentowy strój i inne takie akcje.
Cosplayu niestety nie skończyłam, darowałam sobie, w obawie ze znów sfailuję. Zrobię go na magni, obiecuję! a nuż znajde jeszcze dwóch panów do towarzystwa <3
Wracając do b-conu...
początkowo miałam w planach Tyyyyle atrakcji... a wyszło jak zwykle
Choć chęć zobaczenia tańczącego Undertackera jest nadal silna <3
Ponieważ nie poszłam na cosplay, skończyłam pod budynkiem wraz z Sis. Wyłyśmy do księżyca... to znaczy, spiewałyśmy xD
Tu znów sie posypał pomysł z Karaoke... tak, też nie byłyśmy ^^"
Jako że było blisko i nudno, często okupowałam konsolówkę <3 Była tam cudowna gierka z Bleacha <3 I kilku przyjaciół, chętnych do gry <3
O północy poszłam na rozdanie prezentów. Od siostrzyczek dostałam śliczną biżuterię <3 Arigatou!
A po północy z braku lepszego zajęcia zainteresowałam się b-bon party. Do tej pory bolą mnie nogi od tańczenia XDDD i dostałam cukierka <3 (który nad ranem uratował mi życie, bo myślałam że z głodu zdechnę XDD)
po b-con party była ponownie konsolówka, długie wywody z sis, i spławianie pewnego zboczeńca...
Usnełam coś po 6 nad ranem ^^
Jednak żołądek na długo nie dał sie przekonać tym cukierkiem, więc o 9 rano wybrałyśmyu się do KFC. Jak zwykle przyciągałyśmy na siebie całą uwagę siędzących tam ludzi.
po 2 godzinach zmuszania sis do jedzenia, w końcu wróciłyśmy na conplace ;]
tam już nie było nic ciekawego do roboty, okupowałyśmy więc nieszczęsną bliczową gierkę <3 Nawet zaskakałam na DDRce^^ (Vodka~~~Vodka~~!! XD)
Po zjedzeniu babki cytrynowej i spakowaniu sie, z ciężkim sercem opuściliśmy conplace i powedrowaliśmy na przystanek...
Jak zwykle zwracaliśmy na siebie uwage w tramwaju jak i na dworcu.
W domu byłam dopiero koło 18. Nie mając siły na wiele rzeczy, posiedziałam troszke na kompie i udałam sie spać...
Konwent oceniam pozytywnie, choć mieli kilka wpadek... Jednak mam cichą nadzieje że za rok uda im sie poprawić co sfailowali ;]